zamosc.tv

Czy małe jest piękne?

dodano: 24.06.2013

"Gospodarstwa małe są pewnym dobrodziejstwem, bo dają nam pewną stabilizację, są buforem przekształcenia. Tam przechowuje się nadmiar siły roboczej, ludzie mogą tam godnie żyć". Tak uczestników konferencji poświęconej przyszłości małych gospodarstw rolnych przekonywał europoseł dr Czesław Siekierski. Zorganizowane 21 czerwca przez marszałka województwa sympozjum nie bez przyczyny zgromadziło rzesze zainteresowanych rolników i doradców rolnych. Jak bowiem potwierdził Powszechny Spis Rolny z 2010 r., lubelska wieś usiana jest tymi najdrobniejszymi.

Wspomniała o tym już na wstępie prowadząca spotkanie Jadwiga Tatara, zastępca dyrektora Departamentu Rolnictwa i Środowiska Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubelskiego. Oprócz rozdrobnienia lubelskich gospodarstw rolnych, równorzędne miejsce zajmował tu temat nowego okresu unijnego finansowania (2014-2020). Był więc czas i na omówienie założeń Wspólnej Polityki Rolnej - którego dokonali europosłowie: Arkadiusz Bratkowski i Czesław Siekierski, i na prezentację projektu nowej strategii województwa lubelskiego - do której nawiązał otwierający spotkanie przewodniczący Sejmiku Tomasz Zając, a także wicemarszałek Sławomir Sosnowski, zwracając uwagę, że rozwój rolnictwa stanowi jej ważny cel strategiczny.
- Następuje pewien proces powiększania gospodarstw, ale jest to bardzo powolny proces, który wymaga uporządkowania z poziomu krajowego - tłumaczył wicemarszałek Sosnowski. - Dzięki temu regiony zyskałyby możliwość kreowania rozwoju obszarów wiejskich. A pamiętać należy, że lubelskie rolnictwo to potężny potencjał liczący się dzisiaj na rynku krajowym i nie tylko krajowym.
Tezę, że malowniczy krajobraz rozdrobnionych nitek pól nie ma w dalszej perspektywie racji bytu, udowadniali kolejni prelegenci. Już sam dr Siekierski zwrócił uwagę na fakt, że mała skala produkcji rolnej nie pozwala na osiągnięcie odpowiedniego dochodu i  że nie da się utrzymać wszystkich go spodarstw małych. W związku z tym europoseł radził stworzenie w ramach PROW programu dla gospodarstw drobnych o dwóch kierunkach - rozwojowym i socjalnym.
- Tych, którzy chcą w tych gospodarstwach dotrwać, trzeba wesprzeć socjalnie, aby mogli godnie dożyć. Tym, którzy chcą stąd odejść, trzeba dać możliwość zatrudnienia poza rolnictwem, w rozwoju usług czy przedsiębiorczości, często na bazie gospodarstwa, budynków, tej ziemi.
Czesław Siekierski jako sposób na sukces wskazał specjalizację produkcji małych gospodarstw rolnych, postulował również utrzymanie dopłat na zakup ziemi dla gospodarstw rozwojowych.Tomasz Zając, a także wicemarszałek Sławomir Sosnowski, zwracając uwagę, że rozwój rolnictwa stanowi jej ważny cel strategiczny.
- Następuje pewien proces powiększania gospodarstw, ale jest to bardzo powolny proces, który wymaga uporządkowania z poziomu krajowego - tłumaczył wicemarszałek Sosnowski. - Dzięki temu regiony zyskałyby możliwość kreowania rozwoju obszarów wiejskich. A pamiętać należy, że lubelskie rolnictwo to potężny potencjał liczący się dzisiaj na rynku krajowym i nie tylko krajowym.
Tezę, że malowniczy krajobraz rozdrobnionych nitek pól nie ma w dalszej perspektywie racji bytu, udowadniali kolejni prelegenci. Już sam dr Siekierski zwrócił uwagę na fakt, że mała skala produkcji rolnej nie pozwala na osiągnięcie odpowiedniego dochodu i  że nie da się utrzymać wszystkich go
Ciekawe spostrzeżenia w tej kwestii miał przedstawiciel Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie, prof. Dionizy Niezgoda, który skupił się na analizie siły ekonomicznej gospodarstw. Podkreślił on, że z tego punktu widzenia profity w rolnictwie spadają przy wzroście podaży, więc w interesie rolnika nie jest zwiększanie produkcji, a dochodów.
- Rolnicy i politycy gospodarczy nie doceniają potrzeby zamiany kosztów stałych na koszty zmienne. I tutaj otwiera się wielkie pole, ponieważ każdy ze względów prestiżowych, gromadzenia kapitału, kupuje ciężkie, wielkie maszyny, niedostosowane do wielkości pól, koszty rosną, a to są wszystko koszty stałe, te, które nie przyczyniają się do wzrostu efektywności. Jeśli tak jest, to czy za jakiś czas będziemy konkurencyjni?
Odpowiedź brzmi nie. Panaceum na tę sytuację jest według naukowca konsolidacja rolników, powrót do różnych form spółdzielczości wiejskiej oraz połączenie produkcji z przetwórstwem i sprzedażą, a więc handlowanie gotowym produktem konsumpcyjnym. Jedna obora udojowa z serowarnią we wsi, dom składowy w każdej gminie - oto preferowany przez prof. Niezgodę obraz gospodarnej wspólnoty wiejskiej. Zalety zrzeszania się w grupy potwierdził zresztą na własnym przykładzie rolnik Andrzej Bednarczyk, reprezentujący także Krajowy Związek Grup Producentów Rolnych.
Trudne słowo dywersyfikacja (czyli inaczej różnicowanie) źródeł dochodów drobnych rolników, przewijało się przez większość prezentacji zaproszonych ekspertów. Jak zatem zwiększyć profity z małych gospodarstw? Poprzez produkcję żywności wysokiej jakości, do czego zachęcała Anna Kowalczyk-Szot z Agencji Rynku Rolnego, lub też prowadzenie gospodarstwa agroturystycznego, o czym przekonywał prof. Bogusław Sawicki z Uniwersytetu Przyrodniczegow Lublinie. Zgromadzeni w auli centrum konferencyjnego rolnicy mieli także okazję do swoistego przeglądu innych instrumentów wsparcia nie tylko dla małych gospodarstw rolnych. Te ze strony Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa przedstawił szef oddziału regionalnego Andrzej Bieńko, a te z Lubelskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Końskowoli - dyrektor Antoni Skrabucha.

Oceń news:
Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Podpis / Pseudonim

Treść komentarza

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Prosimy o kulturalną dyskusję. Cały regulamin tutaj.