zamosc.tv

Na bezdrożach Waghez

dodano: 14.07.2011

Działania zbrojne to nie tylko szybkie akcje i walka z rebeliantami. Równie dużo czasu podczas realizacji zadań pochłania czekanie, czy powolne przemieszczanie się bezdrożami Afganistanu skrupulatnie sprawdzając każde podejrzane miejsce. O tym, że cierpliwość jest niezbędna w tym zawodzie, nie po raz pierwszy przekonali się żołnierze z 3. Operacyjnego Zespołu Doradczo -Łącznikowego do spraw szkolenia afgańskiej policji POMLT ( z ang. Police Operational Mentoring Liaison Team) biorąc udział w działaniach w ramach pierwszej fazy operacji letniej.
1. kompania piechoty zmotoryzowanej Zgrupowania Bojowego „Alfa” (ZBA) wraz z 3. zespołem POMLT rozpoczęła patrol w godzinach nocnych. Tak wczesny start był niezbędny, aby do miejsca działania dotrzeć przed świtem i tym sposobem zapewnić sobie element zaskoczenia. Jednak rzeczywistość często pisze inne scenariusze niż te przewidziane przez dowódców planujących operację. „Wielokrotnie sytuacja wymaga zmian decyzji. Wpływa na to działanie przeciwnika, warunki terenowe i atmosferyczne lub ograniczenia sprzętowe. Czasami trzeba wykazać się elastycznością i w trudnych sytuacjach wybrać najlepsze rozwiązanie.” powiedział ppłk Rafał Miernik.

foto: ppor. Anna Wisłocka

Po niespełna godzinie drogi patrol został zatrzymany przez niespodziewany huk eksplozji roznoszący się głośnym echem w ciszy afgańskiej nocy. „Kto dostał?” – wyrwało się z wielu ust. Szybka wymiana informacji miedzy wozami i okazało się, że jeden z pojazdów najechał na minę przeciwpancerną. W wozach zapanowała cisza, kiedy wszyscy z niepokojem czekali na informację o stanie załogi. „Nic nikomu się nie stało” – padła wiadomość po radiu. Westchnienie ulgi i dopiero wówczas zaczęły się rozmowy i komentarze. Nawet wóz specjalnie nie ucierpiał.
Saperzy z Grupy Inżynieryjnej ZBA od razu przystąpili do pracy i dokładnie przeszukali teren dookoła miejsca eksplozji. Okazało się, że w pobliżu znajdowało się 7 kolejnych min. Wezwano amerykański pluton rozminowywania EOD ( z ang. Explosive Ordnance Disposal) i rozpoczęła się żmudna praca saperów przygotowujących znaleziska do kontrolowanej detonacji. To działanie nie było w planie operacji, jednak siły koalicyjne nie mogą pozostawiać tego typu znalezisk, gdyż stanowią one zbyt duże zagrożenie dla mieszkającej w pobliżu ludności cywilnej.
Po unieszkodliwieniu wszystkich min patrol ruszył dalej. Po przejechaniu niespełna kilku kilometrów znów natknął się na improwizowany ładunek wybuchowy IED ( z ang. Improvised Explosive Device). Trzeba było powtórzyć procedurę wzywania EOD i zabezpieczenia miejsca, do czasu zneutralizowania znaleziska. Przygotowanie do detonacji i upewnienie się, że wszystkie materiały zostały unieszkodliwione pochłonęło znowu wiele cennego czasu. Ponieważ do celu podróży pozostało jeszcze kilkanaście kilometrów, a słońce zachodziło za widnokręgiem, patrolujące pododdziały musiały założyć bazę przejściową w terenie. Wykorzystano do tego celu stare i opuszczone mury. „Dzięki temu mieliśmy możliwość prowadzenia obserwacji oraz zaznaczenia swojej obecności i aktywności w tym rejonie.” – zaznaczył dowódca 1 kompanii ZBA kpt. Damian Kidawa.
Jeszcze zanim się rozwidniło pododdziały ruszyły w dalszą trasę. Ze względu na duże zagrożenie IED patrol poruszał się bardzo wolno. Słońce było już wysoko na niebie, kiedy patrol wspólnie z afgańska policją rozpoczął przeszukiwanie kalat we wskazanej wiosce. Zagroda za zagrodą, pomieszczenie po pomieszczeniu systematycznie zostały przeszukane. Sprawdzono wszelkie zakamarki i miejsca mogące stanowić skrytkę na broń czy materiały wybuchowe. Zebrano także dane biometryczne od mężczyzn zamieszkujących w okolicy gdzie prowadzona była operacja.
„Dzięki pierwszej fazie operacji udało nam się mocno zaznaczyć naszą obecność w dystrykcie Waghez, rozpoznać nowe drogi, które będą wykorzystane w późniejszych działaniach. Celem nadrzędnym było też dla nas partnerstwo i współpraca z afgańskimi siłami bezpieczeństwa. Jest to esencja działań przeciwpartyzanckich prowadzonych przez wojska NATO w Afganistanie.” – podsumował ppłk Miernik.
W pierwszej fazie operacji letniej w dystrykcie Waghez wzięli udział żołnierze 3. POMLT z Żandarmerii Wojskowej, 1. kompanii piechoty zmotoryzowanej ZBA z 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej „Czarnej Dywizji” oraz Grupy Inżynieryjnej ZBA z 1. Brzeskiej Brygady Saperów.

Tekst : ppor. Anna Wisłocka
 

Oceń news:
Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Podpis / Pseudonim

Treść komentarza

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Prosimy o kulturalną dyskusję. Cały regulamin tutaj.